Jacek Delong

Tomek Gołębiewski skusił mnie do współpracy towarzystwem profesjonalnych kompozytorów. Taki projekt to dla mnie sprawa niecodzienna. Jestem przede wszystkim instrumentalistą, a także nauczycielem akademickim, jako kompozytor nie mam zbyt wielkiego doświadczenia. Swoich możliwości twórczych próbowałem jeszcze w orkiestrze radiowej prowadzonej przez Henryka Debicha, orkiestra nagrała kilka moich utworów. Trufle w butonierce napisałem w latach 70. dla zespołu „Ergo Band”, w którym śpiewała Grażyna Łobaszewska. Utwór miał nawet zostać nagrany, jednak zespół się rozpadł i nic z tego nie wyszło. Później wykorzystałem Trufle... w musicalu, który napisałem dla zespołu „Pędziwiatry”. Dla potrzeb projektu „QuintophoniQ” trochę przerobiłem ten utwór, uwzględniając skład, w jakim ma być wykonany (wcześniej był przeznaczony na sekcję rytmiczną i trzy instrumenty dęte: trąbkę, puzon i saksofon). Trufle..., w związku z moimi zainteresowaniami jazzowymi, są w dużej mierze pretekstem do improwizacji.

 

Krzesimir Dębski 

Obydwa moje utwory prezentowane w tym projekcie wywodzą się z muzyki filmowej. Film wymaga krótkich temacików, czasem zaledwie kilkusekundowych, które nie mają szans zaistnieć samodzielnie poza salą kinową. Dla potrzeb koncertowych trzeba nadać im bardziej rozbudowaną postać. Te urywki, które nazywam „mignięciami muzycznymi”, rozwijam więc do formy pełnych utworów. Tworzę je poprzez przetwarzanie materiału, dopisywanie kolejnych części, improwizację. Pomysły powstałe podczas improwizowania poddaję selekcji, spisuję i dołączam do utworu. W czasie koncertu stają się punktem wyjścia dla kolejnych improwizacji.

Oba prezentowane utwory są w mojej działalności zjawiskiem specyficznym, gdyż mieszczą się w polistylistycznej przestrzeni między utworami poważnymi i filmowymi. Sound From Serengeti pochodzi z filmu W pustyni i w puszczy w reżyserii Gavina Hoota, Bajan Duke of Dingac – z Magicznego drzewa Andrzeja Maleszki. Co ciekawe, ścieżkę dźwiękową W pustyni i w puszczy napisałem jeszcze przed swoją pierwszą podróżą do „prawdziwej” Afryki. Gdy tam pojechałem, przekonałem się, że intuicja mnie nie zawiodła i trafnie udało mi się oddać  atmosferę tego kontynentu.

 

Krzysztof Herdzin

Z Tomaszem Gołębiewskim znam się od bardzo dawna. Należy on do muzyków klasycznych, którzy zasługują na miano poszukujących, nie boi się łączenia pozornie dalekich od siebie gatunków. Z radością przystąpiłem do napisania utworów do programu, który określił jako fuzję muzyki poważnej i jazzowej. Powstały dwa utwory, które w zgrabny, wydaje mi się, sposób umożliwiają zaprezentowanie swoich atutów wykonawcom: zarówno jazzmanom, przyzwyczajonym do swobodnego muzykowania, jak i muzykom klasycznym, którzy zwykle poruszają się wokół zamkniętej i zdyscyplinowanej formy, zapisanej w nutach. Mam nadzieję, że tego typu program zdoła przyciągnąć do filharmonii zarówno odbiorców muzyki popularnej i jazzowej, jak i miłośników klasyki, którzy dzięki temu łaskawszym okiem spojrzą na jazz.

 

Leszek Kułakowski

Moja współpraca  z Tomkiem Gołębiewskim trwa od wielu lat. Komponowałem utwory dla „Rubinstein Quartet”. Teraz  skomponowałem dwa utwory dla Duo Q4Q: Mister Q for Q2Q i Moje gołębie serce dedykowany Tomkowi. W swojej twórczości od wielu lat koncentruję się  na syntezie jazzu i muzyki artystycznej. Te dwa utwory są wyrazem  moich twórczych poszukiwań. Ideą Mister Q for Q2Q jest prezentacja charakterystycznych cech muzyki jazzowej, takich jak: improwizacja, ostinatowość, intensywna synkopacja, artykulacja, „swingowanie”, specyficzne poczucie czasu, kształtowanie dźwięku. Utwór został skonstruowany na ostinatowym rytmie i właśnie  intensywna  pulsacja rytmiczna jest tym elementem, który nadaje charakter muzyce. Moje gołębie serce to liryczna ballada, eksponującą melodię i harmonię jazzową. W obydwu utworach partie improwizowane powierzyłem fortepianowi. Partie skrzypiec nie ograniczają się jednak do pasywnego akompaniamentu, lecz aktywnie współtworzą narrację muzyczną.

Zestawienie w jednym utworze tak przeciwstawnych elementów, jak improwizacja i precyzyjnie zapisane partie skrzypcowe, intelekt i spontaniczność, estetyka pozornego chaosu i precyzyjne uporządkowanie wszystkich elementów wydaje się być ideą na wskroś szaloną. Czy da się połączyć ogień z wodą? Uważam jednak, że traktowanie tworzywa muzycznego  na zasadzie szeroko pojętego kontrastu wzbogaca Sztukę o nowe twórcze wartości, dodaje muzyce spontaniczności, kreatywności, świeżego spojrzenia.

W utworach Mister Q for Q2Q i Moje gołębie serce ważny jest balans emocjonalny pomiędzy triem a duetem skrzypcowym. Chciałbym, żeby wykonaniom moich utworów towarzyszyła zawsze radość ze wspólnego muzykowania.                                    

 

Jan Walczyński

Z chęcią przystałem na propozycję Tomasza Gołębiewskiego, bo z braku czasu nie mogłem wziąć udział w jego wcześniejszych projektach. Tym razem zainteresowało mnie połączenie duetu skrzypków klasycznych z triem jazzowym. Zwykle piszę na duże zespoły, na orkiestrę, w tym przypadku trudność polegała na konieczności dostosowania się do tak małego zespołu. Starałem się pisać tak, by partie skrzypiec były lekko jazzujące i pasowały do tria. Mam duże poczucie humoru, więc Kołowyrkę potraktowałem lekko, z przymrużeniem oka. Chciałem przede wszystkim, żeby się dobrze grało i dobrze słuchało. Czynię leciutkie aluzje do Oskara Kolberga: wprowadzam inspiracje oberkowe, choć utwór jest pisany nie na 3, a na 5; muzyka ma charakter żartobliwy, wesoły, pogodny.

 

Adam Manijak

Idea projektu „QuintophoniQ” – połączenie nurtów klasycznego i jazzowego – zawsze była mi bliska. Cała moja twórczość rozwija się właśnie wokół takiego zestawienia stylistycznego. Koncert oparty na takim pomyśle na pewno będzie niebanalny. Muzyka Ślepej uliczki wypływa z tradycji jazzowej; świadczy o tym artykulacja, wyraz muzyczny oraz to, co jest kwintesencją jazzu: obecność fragmentów improwizowanych. Nie jest utwór abstrakcyjny pod względem obsady, idiom skrzypcowy jest tu wyraźnie obecny. Pisząc Uliczkę, cały czas miałem w myślach dwoje skrzypiec jako głównych bohaterów. Forma jest dość przejrzysta: utwór rozpoczyna się klasycyzująca introdukcją graną przez dwoje skrzypiec solo; po niej następuje temat, 32-taktowy, jak to często w jazzie bywa, prezentowany przez skrzypce, kontrabas i perkusję; następnie dołącza fortepian z typowo jazzowym feelingiem; później następuje część improwizowana, rekapitulacja tematu i koda, która również ma charakter swobodny.  

 

Paweł Serafiński

Pisząc utwory do projektu „QuintophoniQ” sam byłem ciekaw, jak to zabrzmi: dwoje skrzypiec plus klasyczne trio jazzowe. Nie pokusiłem się o wykorzystywanie zwrotów charakterystycznych dla klasyki skrzypcowej. Odszedłem od tego i napisałem coś, co nasuwa na myśl stylistykę jazzową. Z premedytacją nie myślałem o specyfice wiolinistycznej, a po prostu o temacie muzycznym. Nie ograniczałem swojej wyobraźni, nie szedłem na żadne ustępstwa, pisałem tak, jak mi nakazywała myśl muzyczna. Wiem, że bynajmniej nie ułatwiłem w ten sposób zadania kolegom grającym na skrzypcach. Ale skoro zdecydowali się na taki eksperyment, mam nadzieję, że z zapałem zmierzą się z muzyką, jaką do tej pory nieczęsto grywali.  

 

Zbigniew Namysłowski

Pierwowzór utworu Zmagania pochodzi z lat 70. Przeważnie piszę dla siebie i własne utwory wykonuję ze swoim zespołem; tak było też w tym przypadku. Ta kompozycja została jednak wykorzystana także przez Michała Urbaniaka i znalazła się na jego płycie, w której nagraniu brałem udział. Od tego czasu ten utwór był w eksploatowany w bardzo niewielkim stopniu Zmagania równie dobrze zabrzmiałyby teraz, po trzydziestu latach. Mimo to dokonałem gruntownych zmian. Między innymi dodałem chorus, specjalnie na użytek zespołu o tak niecodziennym składzie.

 

Michał Urbaniak

Utwór UrbTime to połączenie jazzu z hip-hopem. Jego pierwotna wersja, przeznaczona na orkiestrę symfoniczną, po raz pierwszy została zaprezentowana na płycie UrbSymphony. Później utwór przechodził rożne ewolucje: pojawiła się m.in. wersja wokalna i wersja z rapem. Obecne opracowanie, na akustyczny zespół jazzowy, jest również bardzo ciekawe: to połączenie bebopu i jazzu z hiphopem. Elementy bebopu, choć ostatnio w jazzie zanikają, tutaj występują bardzo wyraźnie. Wszystkie tematy mają bebopowo-hiphopowych charakter. Części skrajne kontrastują z ogniwem środkowym. Pojawia się tu piękna, liryczna melodia, która daje słuchaczowi oddech od szaleńczego bebopowego nastroju. Uważam, że UrbTime To jeden z najlepiej napisanych prze mnie utworów.

 

Maciej Strzelczyk

Kompozycja zatytułowana Song for Jan lub Piosenka dla Jana powstała w latach 90., w okresie, kiedy grałem w kwartecie z Kazimierzem Jonkiszem w składzie: skrzypce, fortepian, kontrabas i perkusja. W formacji Witolda Szczurka „Basspace” utwór wykonywany był przez dwoje skrzypiec, kontrabas i perkusję. Inspiracją do stworzenia Song for Jan była muzyka Jana Garbarka i Keitha Jarretta, którą się fascynuję; utwór dedykowany jest obu tym muzykom.

 

Tekst udostępniony przez Magdalenę Sasin,
stworzony do Katalogu Miesięcznego 2/2010 Filharmonii Łódzkiej